Masz już rezerwację w modnej knajpie i kupionego pluszowego misia? Cóż, szanujemy tradycję, ale Słupsk w tym roku ma inny pomysł na 14 lutego. W Hali Gryfia szykuje się wydarzenie, które sprawi, że Wasze serca zabiją szybciej – dosłownie i w przenośni. Wracamy z akcją dla Kuby „Chmiela” Chmielowca i powiedzmy to sobie szczerze: to nie będzie spacer po parku. To będzie wycisk, satysfakcja i energia, jakiej nie da Wam żaden romantyczny film.

W mieście, gdzie sport zawsze łączył ludzi, tym razem poprzeczka idzie w górę. Organizatorzy „Walentynkowego Treningu dla Chmiela” nie bawią się w półśrodki. Rzucają wyzwanie słupskim kanapowcom, mobilizują całe rodziny i… trochę prowokują. Bo czy jest lepszy sposób na okazanie serca w Walentynki, niż realny wysiłek dla kogoś, kto walczy o powrót do zdrowia?

Nie chodzi tu o bicie rekordów Guinnessa na siłę, ale o bicie rekordów własnej przyzwoitości i charakteru. Kuba będzie tam z nami, a my sprawdziliśmy, co dokładnie szykuje dla Was ekipa organizująca ten zamęt.

Dlaczego dorośli boją się rywalizacji z dziećmi? Czemu mordercze burpeesy stały się symbolem tej akcji? I czy można przyjść, jeśli ostatni raz biegałeś do autobusu w liceum?

Prześwietlamy temat punkt po punkcie. Oto wszystko, co musicie wiedzieć, zanim zawiążecie buty i wejdziecie na parkiet Gryfii.

Robert: Na plakacie widnieje data 14 lutego. Zamiast kolacji przy świecach proponujecie 'spędzenie Walentynek na sportowo’. Czy chcecie udowodnić, że nic tak nie buduje miłości jak wspólne zakwasy i endorfiny w Hali Gryfia?

Marcin Pluta: Tak, trochę prowokujemy 😉 Chcemy pokazać, że Walentynki to nie tylko kolacja przy świecach, ale też wspólne przeżycia. A nic tak nie łączy ludzi jak endorfiny, śmiech i robienie czegoś dobrego razem

Robert: Promujecie wydarzenie hasłem 'Największy na świecie trening obwodowy’. To bardzo odważna deklaracja! Jak zamierzacie to logistycznie rozegrać i czy planujecie oficjalne bicie rekordu Guinnessa?

Marcin Pluta: Hasło jest odważne, bo lubimy ambitne cele. Logistycznie dzielimy uczestników na stacje, tak aby każdy mógł bezpiecznie przejść trening. Rekordu Guinnessa w tym roku oficjalnie nie bijemy, ale kto wie – jeśli skala akcji dalej będzie rosła, to być może o tym pomyślimy 

Robert: W programie zapowiadacie 'Wyścigi w rzędach’ dla przedszkoli, szkół i dorosłych. Czy spodziewacie się, że to dorośli będą najbardziej zacięcie walczyć o zwycięstwo, czy jednak dzieciaki pokażą im, jak się biega w workach?

Marcin Pluta: Z doświadczenia wiemy, że… dorośli walczą najbardziej 😄 Dzieciaki traktują to jak świetną zabawę, a rodzice nagle przypominają sobie ducha sportowej rywalizacji. I to jest w tym najfajniejsze – każdy może poczuć się znowu jak dzieciak.

Robert: Obok morderczego treningu na plakacie kusi 'Kiermasz ciast i potraw’. Czy to test silnej woli dla sportowców, czy zasłużona nagroda węglowodanowa po wykonanym wysiłku?

Marcin Pluta: To zdecydowanie zasłużona nagroda po wysiłku! Kiermasz to też ważna część zbiórki – można zrobić coś dobrego dla ciała na treningu i dla serca, wrzucając cegiełkę do puszek 

Robert: To już '8 edycja wydarzenia’. Jak z perspektywy lat zmienia się energia tej imprezy – czy trudniej jest co roku zaskoczyć mieszkańców Słupska czymś nowym?

Marcin Pluta: Energia jest coraz większa, bo rośnie świadomość mieszkańców i liczba ludzi, którzy chcą pomagać. Trudniej zaskoczyć nowością, ale za to łatwiej porwać tłum – bo ta impreza już ma swoją historię i społeczność, która co roku czeka na kolejną edycję.

Robert: Dmuchańce i animacje to raj dla dzieci. Czy rodzice mogą 'podrzucić’ pociechy na dmuchańca i sami uciec na trening obwodowy, czy stawiacie na zabawę ramię w ramię?

Marcin Pluta: Stawiamy na zabawę ramię w ramię. Dzieci mają swoje atrakcje, ale zależy nam, żeby to był rodzinny czas – jedni trenują, inni skaczą na dmuchańcach, a potem wszyscy spotykają się w jednym celu. To ma być wspólne święto ruchu i pomagania.

Robert: Całe to zamieszanie jest dla 'Chmiela’. Czy Kuba będzie obecny z Wami w Hali Gryfia, by osobiście dopingować tych, którzy wylewają siódme poty dla jego zdrowia?

Marcin Pluta: Tak, Kuba będzie z nami w Hali Gryfia. Jego obecność daje ogromną motywację – kiedy wiesz, dla kogo robisz to wszystko, nagle okazuje się, że można wycisnąć z siebie jeszcze trochę więcej.

Robert: Twoje akcje (Marcina Pluty) kojarzą się z setkami 'padnij-powstań’. Czy 'trening obwodowy’ oznacza, że tym razem uczestnicy będą mieli lżej, czy wręcz przeciwnie – przygotowaliście dla nich jeszcze większy wycisk?

Marcin Pluta: Burpee są jak znak firmowy – nie może ich zabraknąć. Trening obwodowy będzie bardziej różnorodny, ale wcale nie łatwiejszy. Każdy znajdzie coś dla siebie, a kto chce się naprawdę zmęczyć – na pewno dostanie okazję.

Robert: Każda edycja to konkretna 'Zbiórka charytatywna’. Czy w tym roku zbieracie wyłącznie na rehabilitację Kuby, czy może – tradycyjnie – nadwyżka wesprze też inne lokalne cele lub szpital?

Marcin Pluta: W tym roku głównym celem jest rehabilitacja Kuby. Jeśli uda się zebrać więcej, tradycyjnie część środków trafi też na wsparcie innych lokalnych inicjatyw i potrzebujących – bo ta akcja od początku była o pomaganiu nie tylko dla Kuby

Roberty: Gdybyś miał jednym zdaniem przekonać 'kanapowca’, który patrzy na ten plakat i myśli 'to nie dla mnie’, dlaczego 14 lutego w godzinach 10-14 nie może go zabraknąć w Hali Gryfia?

Marcin Pluta: Bo nawet jeśli zrobisz tylko jeden przysiad, to w tych czterech godzinach zrobisz więcej dla siebie i dla kogoś innego niż przez wszystkie Walentynki spędzone na kanapie. 💪❤️

Dzięki za rozmowę, Marcin !