
Czy polski system szkolenia młodzieży potrzebuje wstrząsu? Darek Korbiel udowadnia, że tak. W szczerej rozmowie obala mity dotyczące „angielskich pieniędzy” w futbolu i uderza w czułe punkty rodzimego podejścia do treningów dzieci.
Wielu trenerów stawia na bezpieczne omijanie pachołków, zapominając, że na boisku słupek nie wejdzie w kontakt i nie zmusi do szybkiej decyzji. Darek Korbiel, założyciel Fundacji i twórca projektu współpracującego ze sztabem West Ham United, mówi wprost: czas na odwagę, grę 1 na 1 i prawdziwą meczową intensywność.
Z naszego wywiadu dowiesz się:
- Dlaczego projekt powstał jako fundacja i jak zamierza walczyć z „komercyjną masówką”, która obciąża portfele rodziców.
- Czego najbardziej brakuje w polskim szkoleniu i dlaczego dzieci boją się ryzykować na boisku.
- Jak wyglądała rygorystyczna ścieżka do uzyskania certyfikacji West Ham i dlaczego w Anglii nie ma miejsca na podejście „jakoś to będzie”.
- Jaką rolę w całym projekcie odgrywa Krzysztof Tyma i dlaczego w piłce nożnej tak ważne jest, aby rodzice… pozwolili dzieciom oddychać.
Zapraszamy do lektury wywiadu z trenerem, którego walutą jest uśmiech dziecka i który udowadnia, że w Polsce również da się trenować mądrze, intensywnie i z sercem.
Robert: Zacznijmy od samego początku. Jak narodził się pomysł na stworzenie Fundacji Proballskills i jak wyglądały Wasze pierwsze kroki w tym projekcie na Wyspach Brytyjskich?
Darek Korbiel: PROBALLSKILLS UK zaczęło się… od mojego syna Alana.
Miał 7 lat – jak na standardy angielskie „późno”. Ale ja zobaczyłem w nim coś wyjątkowego: piłka dosłownie kleiła mu się do małej nogi. Zrobiliśmy rok indywidualnej pracy, krok po kroku, konsekwentnie, bez wymówek. I nagle wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko: Alan dostaje się do Academy West Ham. Próbował też sił w Tottenhamie, rozwijał się dalej – a ludzie wokół zaczęli pytać: „Co wy robicie? Możesz potrenować z moim dzieckiem?” I tak „po angielsku”, klasycznie: robisz dobrą robotę, pojawia się zaufanie i rośnie społeczność.Tylko że to nie była żadna bajka o łatwym sukcesie. W Anglii, jeśli chcesz coś zbudować, harujesz od rana do nocy. Praca do 17:00, a potem boisko – treningi z młodymi piłkarzami. Dziecko po dziecku. Rodzina, pasja i ciężka praca.
Robert: Macie doświadczenie z brytyjskiego podwórka, ale co było głównym impulsem, który skłonił Was do wejścia z Fundacją na polski „rynek”? Czy zauważyliście tu jakieś wyraźne braki w systemie szkolenia najmłodszych, które chcieliście wypełnić?
Darek Korbiel: Dobre pytanie — i czekałem na nie, bo ono jest trudne. Ktoś mógłby powiedzieć: „trzeba się zastanowić, żeby mądrze odpowiedzieć”. A ja odpowiem od razu — może aż za szczerze i bezpośrednio.
Wszystko zaczyna się znów od historii Alana. On zawsze mówi: „Tata, ja nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie trenowali”. I wiecie co jest najpiękniejsze? Kiedy wchodzimy na murawę, znika relacja „tata–syn”. Jest tylko trener i młody piłkarz. Były emocje, były „walki”, ale obaj dorośliśmy. Alan po treningu potrafi podejść i powiedzieć: „Dzięki”. A ja wtedy wiem, że to ma sens.
Jak to się jednak przeniosło na Polskę? Będąc na wakacjach na Pomorzu, zawsze robiliśmy kilka jednostek – technika, zabawa z piłką, intensywna praca. Najpierw dołączał młody chłopak z Gdańska, potem mój siostrzeniec Filip. Trenowaliśmy na obiektach Jantar w Ustce… i nagle obok zaczęli stawać inni rodzice. Patrzyli, pytali: „Czy spróbuje Pan z moim dzieckiem?”. I tak powstała pierwsza grupa PROBALLSKILLS w Polsce. Potem druga. Trzecia. Indywidualne treningi. To rosło naturalnie, bo rodzice widzieli postęp, a dzieci czuły radość i pewność siebie.
Zauważyliśmy wtedy coś bardzo ważnego. Kiedy zaczęliśmy robić treningi „po angielsku” — intensywnie, prosto, meczowo — rodzice i dzieci reagowali tak, jakby odkryli coś nowego. Bo nagle trening nie był „ładny”, tylko prawdziwy. Wtedy zrozumieliśmy, że w wielu miejscach brakuje trzech fundamentów.
Najpierw ważne zastrzeżenie: nie wrzucam wszystkich do jednego worka. W Polsce szkolenie idzie do przodu, krok po kroku. Widzę wielu trenerów z pasją, którzy robią świetną robotę. Tylko… szkoda, że ten kierunek nie zaczął się szerzej 10 lat temu.
Na koniec muszę powiedzieć coś ważnego, bo mało kto mówi o tym głośno: to nie jest projekt „dla pieniędzy”. W piłce pełno jest mitów, że „Anglia” znaczy ogromne zarobki. To często bzdura. Tam, jak nie masz jakości, serca i wiedzy – nie istniejesz. Logo nic nie daje, jeśli nie dajesz wartości. To, że kiedy zaczęliśmy robić treningi „po angielsku” — intensywnie, prosto, meczowo — rodzice i dzieci reagowali tak, jakby odkryli coś nowego. Bo nagle trening nie był „ładny”, tylko prawdziwy. I wtedy zrozumieliśmy, że w wielu miejscach brakuje trzech fundamentów.
1) Odwaga i technika w 1v1.
W Polsce często dzieci grają „bezpiecznie”, bo boją się błędu. A trenerom czasem wygodniej jest, żeby było równo, spokojnie i przewidywalnie. Tylko że piłka nie jest przewidywalna. Bez odwagi nie ma rozwoju. Dziecko musi mieć prawo spróbować, stracić piłkę, podnieść głowę i spróbować drugi raz.2) Indywidualizacja, a nie masówka.
Wielu trenerów startuje pięknie — jakość, małe grupy, serce. A potem po roku–dwóch często wchodzi ilość: dużo grup, „trenerzy z łapanki”, mniej doświadczenia praktycznego, mniej umiejętności pokazania ćwiczenia na boisku. A dzieci są różne. Jedno potrzebuje koordynacji, drugie techniki, trzecie pewności siebie. Bez indywidualnej pracy postęp jest wolniejszy. I to nie zawsze wina trenerów — często to wina zaplecza i systemu.3) Intensywność i sytuacje meczowe zamiast „słupków na stojąco”.
Powiem krótko: słupek nie odda presji. Słupek nie wejdzie w kontakt. Słupek nie zmusi do decyzji.
Oczywiście — słupek jest potrzebny na chwilę, żeby złapać zasadę nowego ruchu. Ale potem trzeba wejść w mecz: presja, tempo, pojedynki, reakcja, decyzja.I powiem jeszcze jedną rzecz, która jest sednem:
trenerzy powinni zacząć od siebie. Papierek, licencja, kurs — super. Ale to często teoria. A dziecko potrzebuje praktyki: jasnego przekazu, demonstracji, autorytetu na boisku. Mniej gadania, więcej działania.My nie przyszliśmy do Polski „nauczać” i się wywyższać. Nie interesuje nas rywalizacja i gadanie.
Chcemy być uzupełnieniem, wsparciem i wartością dodaną — przyjacielsko, bez krytyki, z konkretem. A do tego dołączamy doświadczenie z Anglii i know-how naszych kolegów trenerów z West Ham.Bo na końcu dnia chodzi o jedno:
żeby dziecko wychodziło na boisko i nie bało się piłki — tylko mówiło w głowie: „Dajcie mi ją. Spróbuję.” 3. To jest jedno z tych pytań, gdzie wiele osób myśli: „wystarczy mieć kontakt i jakoś to będzie”. A prawda jest odwrotna.U nas kluczową postacią jest Krzysztof Tyma – człowiek związany z West Ham już od kilku dobrych lat. To on, po analizie naszych treningów w ProBallSkills, zaprosił mnie do swojego nowo powstającego w Londynie projektu piłkarskiego. Zaczęliśmy współpracę, złapaliśmy wspólny język i finalnie Krzysiek dodatkowo , oprócz swojego projektu dołączył do ProBallSkills.
To świetny fachowiec, ale też ktoś, kto ma niesamowity dar pracy z rodzicami – potrafi im w prosty sposób wytłumaczyć jedną z najważniejszych rzeczy w rozwoju dziecka: „dajcie dzieciom oddychać”. Bez presji z trybun, bez krzyku, bez oceniania po każdej stracie piłki. A prywatnie? Krzysiek ma żelazny spokój i często mi powtarza: „Darek… zwolnij.” I bardzo dobrze, bo taka równowaga w projekcie jest bezcenna.
Nie boję się powiedzieć wprost: certyfikacja West Ham to była nasza wspólna, ciężka praca.
Krzysiek wziął na siebie ogromną część logistyczną i formalną: rozmowy, spotkania, kontakt z ludźmi z West Ham United, dopięcie standardów. A ja pilnowałem jakości treningowej – żeby sztab West Ham mógł zobaczyć ProBallSkills w praktyce, na boisku, w realnych warunkach. Po długiej, gruntownej weryfikacji udało się – i to jest dla nas ogromny dowód zaufania.Bo w Anglii nie ma „jakoś to będzie”. Jest: albo masz poziom, albo wypadasz.
Dziś mamy kontrakt, który pozwala nam budować West Ham Development Poland, ale pod czujnym okiem Londynu. Oni nas sprawdzają ze wszystkiego: organizacja, standardy, jakość, bezpieczeństwo, metodologia. Każdy camp to weryfikacja – bo nosimy ich logo. Tylko że my od początku powtarzamy: logo to nie jest cel. To jest zobowiązanie.
Nazwa nie może „robić roboty” za nas. Robi ją to, co mamy w głowie, w nogach i w sercu.I właśnie to ta współpraca daje naszym podopiecznym w praktyce: angielską filozofię nauczania, wysokie standardy i trening, który przekłada się na mecz – odwaga w 1v1, intensywność, decyzje pod presją, rozwój pewności siebie. A dla rodziców? Spokój, że ich dziecko jest w miejscu, gdzie liczy się rozwój, a nie gadanie.
Ci, którzy znają nas na co dzień, wiedzą, że my naprawdę żyjemy tym projektem – i że to, co mówimy, ma pokrycie w codziennej pracy.
Robert: Sukces pierwszego turnieju za Wami, więc naturalnie pojawia się pytanie o przyszłość. Jakie macie konkretne plany dotyczące kolejnych obozów sportowych i turniejów w Polsce w najbliższych
miesiącach?
Darek Korbiel: Tak, mamy już konkretne plany – krótko i dosłownie.
2) Teraz najmocniej skupiamy się na obozach: West Ham Camps Poland
Robimy obozy stacjonarne i dochodzeniowe z trenerami z Londynu. Nie chcemy dużo opowiadać – cały program, po co i dlaczego to robimy, jest na naszej stronie www.proballskills.com i tam też można od razu zarezerwować miejsce.
I powiem wprost: to nie jest marketing. My się nie zmieniamy. To są realni trenerzy z londyńskiego środowiska, do tego dwóch koordynatorów West Ham Polska – i pracujemy angielską filozofią, z intensywnością i zasadami, które naprawdę budują odwagę w grze.
Najbliższe lokalizacje to m.in.: Piła, Poznań, Koszalin, Kraków, Kołobrzeg i kolejne.3) Najnowszy projekt: West Ham Development Poland
Zdradzę coś „przed czasem”: tworzymy elitarną sekcję – dwie grupy rocznikowe, czyli „najlepsi z najlepszych”. To jest bardzo popularny system w Anglii: najlepsi młodzi piłkarze z różnych akademii i szkółek trenują razem, pod naszym okiem i przy wsparciu ludzi z West Ham, a potem jadą z nami do Londynu – grają z mocnymi, mają challenge, sprawdzają się, widzą gdzie są.I ważne: to nie są żadne „trial’e” ani obietnice na skróty.
My nie mówimy: „załatwimy testy i jesteś w wielkim świecie”. Bo wejść na chwilę jest łatwo – utrzymać się i być wyróżnionym jest piekielnie trudno. Tu nie ma przypadków. To ma być przygoda życia, rozwój, inspiracja, zobaczenie zaplecza najlepszych akademii, z treningiem na najwyższym poziomie.A reszta? Budujemy krok po kroku. Bez rywalizacji, bez wywyższania się – z tymi trenerami i klubami, którzy chcą współpracować, możemy zrobić w Polsce naprawdę coś wartościowego dla młodych piłkarzy.
Robert: Zwracacie ogromną uwagę na tzw. _small-sided games_, a Waszym znakiem rozpoznawczym są turnieje w dmuchanych bandach w formacie 3×3. Na swojej stronie nazywacie to „szkoła życia” – dlaczego uważacie, że tak dynamiczna gra jest kluczem do lepszego rozwoju zawodnika?
Darek Korbiel: Bo small-sided games – szczególnie w formacie 3v3 w dmuchanych bandach – to jest piłka w najczystszej postaci. I dlatego mówimy o tym „szkoła życia”- czyli poprostu Mental – i tu jest ta „szkoła życia”. Bo dzieci uczą się radzić sobie z emocjami: presją, kontaktem, porażką, rywalizacją, zmęczeniem. Uczą się walczyć fair, szanować przeciwnika i nie poddawać się po błędzie!
Na dużym boisku dziecko może się „schować”. W 3v3 nie ma gdzie uciec: masz mało miejsca, mało czasu, ciągle presję i ciągle piłkę blisko siebie. To sprawia, że w kilkanaście minut dziecko przeżywa tyle sytuacji, co czasem na normalnym meczu przez półtorej godziny.
I dlatego uważamy, że to jest klucz: 3v3 w bandach to nie jest zabawa „dla efektu”. To jest środowisko, które wymusza rozwój. A my dokładnie tego chcemy: żeby dziecko po takim turnieju wychodziło z przekonaniem: „Ja umiem. Ja się nie boję. Dajcie mi piłkę.”
Robert: Bardzo innowacyjnym punktem Waszej oferty jest łączenie treningów z nauką języka angielskiego. Jak w praktyce wyglądają takie zajęcia na boisku i jak dzieci reagują na tę piłkarsko-językową mieszankę?
Darek Korbiel: I tu jest ciekawostka: w Anglii mamy grupy polskie i mieszane. I… wielu rodziców naciska, żebyśmy prowadzili treningi po polsku, bo ich dzieci angielski mają na co dzień, a polskiego używają coraz mniej. I tak też robimy.
W jednej z naszych polskich grup w UK trenował chłopiec z Mołdawii. Po dwóch latach z nami rozumiał około 80% tego, co mówiliśmy po polsku – znał mnóstwo słów, układał zdania. Oczywiście pomagaliśmy mu też po angielsku, ale to pokazuje jedną rzecz: język na boisku wchodzi naturalnie, kiedy jest związany z emocją i działaniem.
A jak to wygląda w Polsce?
Na każdym campie będą trenerzy z Anglii i duża część treningu będzie prowadzona po angielsku – komendy, zasady, pochwały, korekty. Dzieci słyszą i powtarzają proste, piłkarskie zwroty:
turn, scan, time, press, drop, switch, 1v1, find space, first touch, well done, again.I najważniejsze: bez obaw – zawsze jest koordynator i my, którzy tłumaczymy tylko wtedy, kiedy coś jest niezrozumiałe. Budujemy to tak, żeby każde dziecko czuło się bezpiecznie, a nie zestresowane.
Reakcja dzieci? Na początku klasyka: trochę śmiechu, trochę nieśmiałości. A potem dzieje się magia – bo one odkrywają, że angielski na boisku jest prosty, konkretny i powtarzalny. I nagle zaczynają używać tych zwrotów same z siebie, bo chcą być częścią tej „angielskiej” atmosfery.
Robert: Wasze hasło brzmi: _„Nigdy nie bój się dryblować i popełniać błędów!”_. Na treningach uczycie tzw. „wiązanek skills”. Jak staracie się przełamać w dzieciach strach przed porażką, podczas
gdy tradycyjne podejście często wymaga od nich po prostu „wybicia piłki” z dala od bramki?
Darek Korbiel: Bo strach przed błędem to największy hamulec rozwoju. I my to widzimy codziennie: dziecko często umie, ma technikę, ma pomysł… ale w meczu „zamyka się”, bo w głowie siedzi: „jak stracę piłkę, będzie krzyk, ławka, wstyd.” Dlatego nasze hasło to nie jest slogan — to jest metoda pracy.
I często słyszymy pytanie: „Trenerze, co te wiązanki skills w ogóle uczą?”
Odpowiedź jest prosta: to jest jak z żonglerką. Nie nauczysz się żonglerki, jeśli jej nie powtarzasz codziennie. Z wiązankami jest dokładnie tak samo. Regularna praktyka daje Ci zestaw meczowych narzędzi, które wychodzą automatycznie wtedy, gdy jest presja.Wiązanki uczą bardzo konkretnych rzeczy:
• pracy na dwie nogi,
• powtarzalności i automatyzmu,
• pracy ciałem i balansem,
• zmiany kierunku,
• zmiany tempa w dryblingu,
• i przede wszystkim: pewności siebie.Bo jest stara zasada w piłce: im więcej umiesz, tym mniej się boisz.
Dziecko, które ma „narzędzia”, nie panikuje. Ono wie, że ma wyjście. Wie, co zrobić.I to jest nasze podejście: spróbuj. Buduj się dzień po dniu.
My dajemy wsparcie i spokój, a dziecko dostaje odwagę, żeby ryzykować, popełniać błędy i poprawiać je bez strachu. Bo właśnie tak rodzi się prawdziwy piłkarz.
Robert: Fundacja Proballskills to nie tylko rozwój talentów, ale też misja społeczna – deklarujecie wsparcie najuboższych gmin m.in. w zakupie sprzętu. Co napędza Was do takich działań charytatywnych i jak docieracie do miejsc, które tej pomocy najbardziej potrzebują?
Darek Korbiel: To dla nas bardzo ważne pytanie, bo ProBallSkills od początku było budowane nie tylko „pod piłkę”, ale pod ludzi.
Od samego startu, już kilka lat temu, wspieraliśmy dzieci i małe kluby z mniejszych miejscowości. I czasem to nie są wielkie akcje „pod kamery”, tylko rzeczy, które w lokalnej społeczności mają ogromną wartość: stroje, piłki, sprzęt, a czasem nawet prosta pizza czy lody dla dzieci po treningu. Dla nas to jest bezcenne. I szczerze? Nigdy nie było tak, żebyśmy wspólnie czegoś nie „wykombinowali”, żeby pomóc.
Przykład z Polski: robiliśmy treningi, za które rodzice płacili, ale te pieniądze oddawaliśmy na mały klub przy gminie. I tu jest ważna zasada: nieważne, czy trening jest płatny czy darmowy – u nas wygląda tak samo. Bo kiedy pomagamy, to pomagamy serio, a nie „na pokaz”.
Mieliśmy też projekt w Londynie – Amatorską Reprezentację Polski Oldboys. Poprosiłem chłopaków o wsparcie małego klubu gminnego i… pomogli. Ale zawsze powtarzamy jedno: trzeba dać też coś od siebie. Nie tylko pieniądze – zaangażowanie i serce. Bez tego jest przepaść.
A co nas napędza? Prosto: nie zgadzamy się na to, żeby dziecko przegrywało przez brak możliwości. Talent nie ma kodu pocztowego. Dzieci z małych gmin często mają ogromny charakter i marzenia – tylko brakuje im sprzętu, warunków i wsparcia.
Dlatego jako Fundacja będziemy iść mocno w kierunku grantów, sponsorów i wsparcia samorządów. Nie ukrywamy – ostatnio przekonaliśmy się, że czasem jesteśmy „za mali”, żeby startować, albo po prostu nie znamy tych ludzi, których znają inni 😂… ale to nas nie zatrzyma. Bo każda złotówka z takiego wsparcia oznacza jedno: możemy zrobić więcej, częściej docierać tam, gdzie potrzeba najbardziej i przede wszystkim odciążyć budżety rodziców.
Bo kiedy rodzic nie musi wybierać „czynsz czy trening”, a dziecko ma piłkę, strój i radość z gry – to jest prawdziwy sens fundacji Panie Redaktorze!
Robert: Wspominacie o ofercie dla najlepszych kadetów, która może dać im szansę na rozwój w angielskich klubach. Jak wygląda ta ścieżka od turnieju np. w Słupsku, do zaproszenia na testy lub treningi na Wyspach Brytyjskich?
Darek Korbiel: To, co mogę powiedzieć już dziś, to że idziemy w stronę budowy mocnego zaplecza – i to jest dla nas absolutny priorytet. Tak, w planach jest też elitarna grupa graczy, ale to temat na później. Najpierw fundamenty.
Chcemy rozmawiać z każdym klubem i działać wspólnie, a nie przeciwko sobie. Czekamy na decyzję Pomorskiego ZPN w sprawie przyjęcia nas jako członka – i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, zaproponujemy także patronat nad naszym projektem, bo zależy nam, żeby to było transparentne i budowane w zgodzie z lokalnym środowiskiem.
Mamy też pomysł na rozwój dla dzieci z tzw. „development” – czyli tych, które potrzebują bodźca i jakości, żeby ruszyć do przodu. Chcemy zebrać kilku naprawdę odważnych, dobrych trenerów z Polski i zaprosić ich do projektu związanego z West Ham, żeby to nie była jedna wyspa, tylko system ludzi, którzy myślą podobnie o rozwoju dzieci.
I ważna rzecz: dostaliśmy zielone światło z West Ham na wsparcie dodatkowymi trenerami z ich akademii. Mamy też zgodę na organizację szkoleń i staży w Anglii przy West Ham dla trenerów Fundacji ProBallSkills Poland. I to jest game changer, bo jeśli rośnie trener – rośnie każde dziecko, z którym on pracuje.
Nie chcę w tym momencie obiecywać konkretnych wyjazdów czy wielkich rzeczy „dla dzieci”, bo my wolimy robić niż mówić. Musimy skupić się na zapleczu: strukturze, jakości, szkoleniu kadry. Bo jak nie będzie fundamentu, to nic się nie uda. I tu Krzysiu Tyma zawsze mnie hamuje i mówi: „Darek… zwolnij. Zróbmy jedno, ale dobrze. Bez obietnic – za to z sercem.”
A sens tego wszystkiego? W Polsce jest mnóstwo utalentowanych chłopaków. I najważniejsze jest, żeby oni mogli się świetnie kształcić piłkarsko tutaj, żeby nie musieli „uciekać” za szybko, tylko żebyśmy budowali mocne szkolenie na miejscu. Marzy mi się, żeby w każdym klubie, w każdym regionie, był kiedyś „młody Lewandowski” czy „młody Zieliński”. I nie ma znaczenia, czy wychowa go West Ham Poland, Gryf, czy ktoś inny. Najważniejsze, żeby wspólnymi siłami zbudować wartościowego człowieka: odważnego w grze, kreatywnego i z determinacją do działania.
Darek Korbiel:
Na KONIEC!
Powiem tylko jedno.
Drogi Rodzicu!
U nas nie kupujesz obietnic. U nas kupujesz proces.
Proces, który buduje technikę, pewność siebie i mental. Uczymy dzieci, że błąd to nie wstyd – błąd to krok do przodu. I dlatego nasze hasło jest prawdziwe:
„Nigdy nie bój się dryblować i popełniać błędów.”
Zapraszamy na jeden camp z West Ham Development Poland.
Ty zobaczysz coś innego, a Twój młody piłkarz poczuje, że można grać inaczej: z odwagą, kreatywnością i z uśmiechem.
A do sponsorów i samorządów mówimy wprost: dajcie nam szansę.
West Ham to marka sama w sobie – ale to tylko nazwa, jeśli nie stoi za nią praca i serce. Zagrajcie z nami do jednej bramki. Wesprzyjcie nas, a wspólnie zbudujemy projekt, który realnie pomoże dzieciom i odciąży rodziców.
Fundacja Proballskills Poland – WEST HAM DEVELOPMENT PARTNER
Zapraszamy na stronę internetową .
www.proballskills.com
Fb: proballskills
Dariusz Korbiel – prezes Fundacji Proballskills Poland
Krzysztof Tyma – koordynator West Ham Development Poland
FAQ – Najważniejsze pytania (SEO Booster)
Czym jest projekt West Ham Development Poland?
To oficjalna ścieżka szkoleniowa realizowana przez Fundację ProBallSkills, która dzięki współpracy z West Ham United oferuje polskim dzieciom treningi oparte na angielskiej metodologii, obozy z trenerami z Londynu oraz szansę na sportowe staże na Wyspach.
Gdzie odbywają się obozy West Ham Camps Poland?
Najbliższe lokalizacje to m.in. Piła, Poznań, Koszalin, Kraków oraz Kołobrzeg. Szczegółowy harmonogram dostępny jest na stronie fundacji.
Co dają dziecku turnieje 3v3 w dmuchanych bandach?
Taka formuła wymusza ciągłą aktywność, poprawia technikę użytkową, uczy gry pod presją i buduje charakter. Dziecko nie może „odpoczywać” na boisku, co drastycznie przyspiesza jego rozwój piłkarski.
Jak zapisać dziecko na treningi ProBallSkills?
Wszelkie informacje o zapisach, aktualnych grupach w Ustce i innych miastach oraz formularze zgłoszeniowe znajdują się na stronie www.proballskills.com.







